Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Henning Mankell"Psy z Rygi"

Kurt Wallander przeciwko siłom zła
W drugiej części cyklu, komisarz Kurt Wallander musi rozwikłać zagadkę dwóch ciał, które przypłynęły do brzegów Szwecji pontonem. Mężczyźni bez dokumentów, niezwykle trudni do zidentyfikowania. Splot niesamowitych okoliczności doprowadza go do współpracy z policją z Łotwy, a następnie do samej Rygi. Zadanie Wallandera jest o tyle trudniejsze, że nie towarzyszy mu już Rydberg, przyjaciel i ogromny autorytet. Postać ta występuje tylko w pierwszej części, po czym umiera na raka i staje się jedynie wspomnieniem, swoistym dobrym duchem. Odtąd Kurt Wallander przy każdej poważniejszej wątpliwości zastanawia się, co powiedział lub zrobiłby Rydberg, a jego słowa towarzyszą mu niczym drogowskazy. Powieść ta różni się zdecydowanie od poprzedniej, przede wszystkim tempem akcji, jest w niej bowiem dużo dynamizmu i wciąga, moim zdaniem, najbardziej ze wszystkich w tym cyklu. Tutaj również trudno samodzielnie zagadkę rozwiązać, ale w przeciwieństwie do poprzedniej książki, można przynajmniej zgadywać z pewną szansą na trafienie. Poza tym to nie jest już po prostu kryminał, ale powieść sensacyjna. Znajdziemy tu wszystko, co charakterystyczne dla tego gatunku: podsłuchy, śledzenie, pogonie, zakonspirowanych ludzi w zakonspirowanych mieszkaniach, zło czające się za każdym rogiem, trudny do rozgryzienia spisek itd. W takiej powieści niebagatelną rolę odgrywa element zaskoczenia i pod tym kątem Mankell naprawdę się postarał. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że autor umieszczając sporą część akcji w stolicy Łotwy, kraju, który właśnie usiłował się wówczas wyrwać z macek swojego Wielkiego Brata ZSRR, zmusza czytelnika do pewnej refleksji nad losami łotewskiego narodu i wielu innych, zniewolonych przez system komunistyczny. Ukazuje ogrom zła, które zawsze było podstawą tego ustroju, a które nie chce tak po prostu dać za wygraną. Dla nas, Polaków, to wszystko brzmi jakby znajomo. Konspiracja, ukrywanie się w kościele, tajne zebrania. My to wszystko świetnie znamy, jak nie z własnego doświadczenia, to z opowiadań, filmów, książek, to jest także nasza historia. Jednakże Szwedzi, jak i wiele innych zachodnich narodów, nie znają tej historii, a raczej znają ją bardzo wybiórczo. Sam Wallander przyznaje, że nie miał pojęcia o tym, co się dzieje w republikach nadbałtyckich. Nawet, jeżeli słyszał o jakichś wydarzeniach, zupełnie nie wiedział, co je spowodowało, kto o co walczył i kogo należy popierać. W Rydze zaczyna wiele rozumieć, mimo ogromnego niebezpieczeństwa, w którym się znajduje. Wkroczył bowiem w szary, betonowy świat, w którym nie można ufać nikomu. Jakby tego było mało spotyka tam kobietę, w której się ewidentnie zakochuje, czyżby pojawiła się więc szansa, że nieszczęśliwy i samotny policjant znowu będzie miał kogoś bliskiego, a jego życie się zmieni? Powieść jest niewątpliwie naładowana akcją, ale i przemyśleniami i emocjami. To lubię u Mankella, że poza kryminałem czy sensacją, usiłuje napisać coś więcej i pokazuje, że nawet taki gatunek może nieść ważne i wartościowe treści. Książka ta jest naprawdę bardzo ciekawa, czyta się ją jednym tchem,. Nawet kosztem zarwanych nocy. Po lekturze wszystkich siedmiu części cyklu o Kurcie Wallanderze nadal uważam, że ta była najlepsza.
środa, 13 lutego 2008, naturegirl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...