Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Peter Baker Susan Glasser „Cień Kremla"

Wyprawa w głąb rosyjskiej duszy
„Cień Kremla” napisało dwoje dziennikarzy, którzy pracowali w Moskwie, jako korespondenci dziennika ”Washington Post”. Znaleźli się tam w epoce wielkich zmian w Rosji, upadku niedoskonałej demokracji lat 90-tych i mogli obserwować początki władzy Władimira Putina oraz to, jak umacniał on swoje wpływy. Jako dziennikarzy interesowały ich nie tylko rozgrywki na najwyższych szczeblach władzy, ale także zwykli ludzie, mieszkańcy Moskwy oraz mniejszych miast i wsi, ich poziom życia, ich nadzieje na przyszłość, zapatrywania na historię i współczesność. Jeszcze raz potwierdza się znana prawda, że Rosja jest krajem olbrzymich kontrastów. Książka ta obala wiele utartych ostatnio stereotypów dotyczącychtego kraju. Od lat słyszymy, jak Rosja się rozwija, jaką jest potęgą. My Polacy jesteśmy nauczeni respektu przed tym państwem i jego władcami. Pamiętam sama jak w dzieciństwie bardzo przerażał mnie słynny guziczek Jelcyna, którym mógł on zniszczyć pół świata. Potem słyszałam o wspaniałym rozwoju, o coraz większej ilości bogatych ludzi, luksusowych samochodów, i że w ogóle nasz rozwój przy rosyjskim jest niczym. My Polacy uwielbiamy przecież narzekać i zawsze szukamy pretekstu, żeby pokazać samym sobie, jak to jest u nas źle, a u innych dobrze. Nigdy mi to wszystko jakoś ze sobą nie grało, przecież mówi się też o biedzie w Rosji, przecież za Związku Radzieckiego ludzie tłoczyli się w komunałkach ze wspólną kuchnią i bez łazienki, i co, to miałoby się tak nagle zmienić? Dopiero z tej książki zrozumiałam w pełni, że to wszystko jest kwestią kontrastów. Nam, szukającym dowodów na to, że wszyscy inni mają lepiej, bardzo pasuje to, że w Rosji jest tylu bogaczy, tak drogie mieszkania, wielkie sklepy i salony sprzedające luksusowe samochody. Co jednak z tym wspólnego mają zwykli Rosjanie? Wygląda na to, że bardzo niewiele. Dla wielu z nich mało się zmieniło od czasów sowieckich, a jeśli już, to na gorsze. Co z tego, że w Moskwie wielu ludziom się tak dobrze żyje, skoro wcale niedaleko od niej są wsie, gdzie wciąż brnie się po kolana w błocie, a potrzeby fizjologiczne trzeba załatwiać na zewnątrz. Czas jakby stanął tam w miejscu. Autorom nie chodzi jednak o to, by szukać winnych takiego stanu rzeczy, bo tu pewnie winne jest ogólne zniewolenie. Od tylu lat oduczano ludzi sowieckich samodzielnego myślenia, wpajano im idee, które mieli bezkrytycznie przyjmować, oczekiwano posłuszeństwa a nawet miłości. Ci ludzie czują się nikim, wiedzą, że każdy może ich bez skrupułów wdeptać w ziemię, wiedzą, że są tylko małoistotną częścią w wielkiej machinie. Nie chodzi tylko o to, że nie ma pracy, że są niskie dochody, choć kwoty za które wielu rosyjskich obywateli musi przeżyć cały miesiąc są wprost przerażające. Chodzi też o to, że oni nie mają woli poczynienia zmian. Boją się zwolnić z fatalnie płatnej pracy, bo zwykle taka państwowa posada daje złudne poczucie stabilizacji, a przecież w sektorze prywatnym wszystko się może zdarzyć. Boją się podjąć walkę o swoje życie, o lepszą przyszłość dla swoich dzieci, bo w ich mniemaniu, mogłoby być jeszcze gorzej. Wielu Rosjan żyje wtłoczonych w szarą egzystencję, ledwo wiążąc koniec z końcem, bo brak im sił i woli, żeby coś zmienić. Osoby piastujące władzę wiedzą o tym i potrafią to wykorzystywać. Takie postawy wiele tłumaczą, jeżeli zastanowimy się nad fenomenem takiej popularności Putina. To jest przecież człowiek KGB, bez zasad, bez skrupułów, podejrzany nawet o zlecanie zabójstw, a jednak zdecydowana większość Rosjan do dziś go popiera i niedawno posłusznie zagłosowała na kandydata, którego on namaścił, nie mogąc już piastować po raz trzeci urzędu prezydenta. Najciekawsze, że Putin tak naprawdę niczego Rosjanom nie obiecuje, nie miał nigdy żadnego programu poza budowaniem mocarstwowej pozycji kraju i trzymaniem go silną ręką. A jednak ludziom się to podoba. Od lat mówi się o tym, że poziom życia w Rosji się podnosi. To pewnie jest prawda, tylko nam trudno sobie wyobrazić, jak to wygląda w praktyce. Książka kończy się na 2005 r., ale nie sądzę, żeby od tamtego czasu coś się bardzo w Rosji zmieniło. Dla Rosjan źródłem zadowolenia jest w dużym stopniu fakt, że idąc za swoim przywódcą, nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za losy kraju. Nie muszą się na żadne tematy wypowiadać, bo nikt ich nie pyta, nie muszą się orientować w polityce, bo i tak nie mają na nią wpływu. Tak naprawdę, jest to wygodne i tak bardzo podobne do tego, co wielu dorosłych rosyjskich obywateli zna z przeszłości, za którą bardzo tęsknią. Autorzy opowiadają nam o Rosji przez pryzmat istotnych wydarzeń ostatnich lat: katastrofa okrętu podwodnego „Kursk”, ataki na szkołę w Biesłanie i teatr na Dubrowce, aresztowanie i nieuczciwy proces Michaiła Hodorkowskiego. Fakty te niezwykle dobitnie pokazują, że Putin nie liczy się z obywatelami kraju, którym rządzi. Nie liczy się nie tylko z ich zdaniem, ale i życiem. W wielu zamachach terrorystycznych oraz w katastrofie "Kurska" mogłoby być znacznie mniej ofiar, gdyby nie fatalne przygotowanie akcji odpowiednich służb. Liczył się przecież tylko sukces, który można by pokazać w telewizji, ewentualnie konieczność zatuszowania totalnej porażki, a że przy okazji wiele osób straciło życie czy zdrowie, to zawsze było mało istotne. Pogarda dla ludzkiego życia zadziwiająco podobna do tej prezentowanej przez sowieckich przywódców ze Stalinem na czele. Najbardziej chyba przerażające jest jednak to, że młodzi Rosjanie idealizują Związek Radziecki i przejmując poglądy od swoich rodziców, w ogromnej części popierają Putina, który przecież rozpad ZSRR uważa za wielką narodową tragedię. To odbiera właściwie temu krajowi wszelkie nadzieje na prawdziwą demokrację, na stabilizację niezależną od aktualnego nastroju czy upodobań władcy. Często powtarza się stwierdzenie, że Rosjanie muszą mieć cara, kogoś, kto będzie za nich myślał, za nich działał, a oni będą go kochać i bić mu pokłony. Historia błyskotliwej kariery Putina potwierdza to niestety w 100%, bo przecież niemal w żadnym innym kraju coś takiego nie byłoby możliwe. Trudno się oprzeć wrażeniu, że Rosjanie są na takiego cara skazani, bo sami go sobie wybierają i sami idą za nim posłusznie, nawet na rzeź. To jest niepojęte i przerażające nie tylko dla Amerykanów, ale nawet dla nas Polaków, żyjących przecież tak blisko Rosji. Książka ta jest pisana barwnym i żywym językiem, dzięki czemu, mimo iż traktuje o bardzo trudnych sprawach, czyta się ją z przyjemnością i ogromnym zainteresowaniem. Jej autorzy nie stawiają siebie w roli sędziów, jedynych sprawiedliwych czy też wszechwiedzących. Po prostu obserwują i przekazują swoje obserwacje. Opowiadają o Rosji takiej, jaką poznali rozmawiając z mnóstwem ludzi w różnym wieku i z różnych warstw społecznych, takiej, jaką sami Rosjanie chcieli im pokazać. Ukazali, że Rosja to nie tylko oligarchowie i Putin, ale przede wszystkim rzesze zwykłych obywateli trapionych poważnymi problemami niskich zarobków, epidemiiwirusa HIV, zbyt niskiego przyrostu naturalnego, narkomanii, alkoholizmu itd. Rosja jest jednak krajem, który się do swoich problemów nie przyznaje, odrzucając nawet pomoc międzynarodowych organizacji, bo przecież byłaby to skaza na obrazie silnego i świetnie zarządzanego państwa, w co na zachodzie chyba wciąż powszechnie się wierzy. Oczywiście, autorzy kończąc tę książkę nie wiedzieli jeszcze, że w następnym roku zginie Anna Politkowska, o której sporo pisali, że otruty zostanie Aleksander Litwinienko, że regularnie będą podejmowane próby zamachu na Borisa Bieriezowskiego. Mimo tego wszystkiego Rosjanie nadal żyją w swoim świecie dezinformacji i chyba im z tym po prostu wygodnie. Kończąc moje prywatne rozważania, których nie mogłam uniknąć pisząc o tej książce, chcę powiedzieć, że polecam ją wszystkim ciekawym świata czytelnikom, a szczególnie tym, którym bliska jest tematyka wschodnia. To bardzo ciekawa i pouczająca podróż przez czas i wiele miejsc, mnóstwo ludzkich historii, które składają się na obraz współczesnej Rosji nie tak kolorowy, jak mogłoby się wydawać. Może choć częściowo dzięki niej zrozumiemy, dlaczego w tym kraju możliwy jest tak abstrakcyjny system, jak demokracja sterowana.
piątek, 20 czerwca 2008, naturegirl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...