Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Henning Mankell"O krok"

W poszukiwaniu zabójcy szczęśliwych ludzi
Początek książki to jak zwykle u Mankella opis zbrodni. Tajemniczy mężczyzna morduje w rezerwacie przyrody grupkę trzech młodych osób, która urządziła sobie tam sobótkową imprezę w strojach i klimatach XVIII wieku. Wobec faktu ukrycia zwłok, czytelnik otrzymuje znacznie więcej informacji niż ekipa śledcza, która zajmuje się sprawą zaginięcia młodych ludzi. Mimo iż część rodziców odchodzi od zmysłów, wiele wskazuje na to, że oni po prostu wybrali się na spontaniczną wycieczkę po Europie, nic nikomu wcześniej nie mówiąc. Dowodzą tego chociażby pocztówki wysyłane z różnych europejskich miast przez jedną z zaginionych dziewczyn. Książka ta różni się jednak od poprzednich. Może dlatego, że mamy w niej również do czynienia ze śmiercią policjanta i to w dodatku Svedberga, czyli kolegi Wallandera, który pojawiał się we wszystkich dotychczasowych powieściach z tego cyklu i choć nie był postacią kluczową, można się było do niego przyzwyczaić. Wallander wraz z całą resztą kolegów bardzo przeżywa jego śmierć . Jest mu zresztą w ogóle ciężko, bo mimo upływu czasu nie może się wciąż pogodzić ze śmiercią ojca. Uświadamia sobie jednocześnie, jak mało wie o człowieku, z którym stykał się przecież na co dzień, z którym prowadził tyle różnych śledztw i zawodowych dyskusji. Jest to tak bardzo typowe dla naszych czasów. Na płaszczyźnie zawodowej spotykamy mnóstwo różnych ludzi, o których nie wiemy prawie nic. Spędzamy całe dnie z obcymi osobami i ta obcość wcale nie mija, choć może tak nam się czasem wydaje. Śmierć Svedberga zmusza Wallandera do dowiedzenia się w końcu czegoś o zmarłym koledze, do przyjrzenia się jego prywatnemu życiu, które przecież musiał posiadać, tam bowiem może tkwić klucz do rozwiązania zagadki jego śmierci, a może nie tylko jego? Czy zabójstwo to łączy się w jakikolwiek sposób z zaginioną trójką? W miarę czytania przypuszczenia rodzące się w czytelniku stają się coraz bardziej przerażające, ale do ich zweryfikowania jest długa droga. Powieść ta zawiera również rozbudowany wątek sensacyjny. Pojawiają się kolejne ofiary. Wallander stara się też ochronić dziewczynę, która tylko przez przypadek nie znalazła się tamtej feralnej nocy wraz z pozostałą trójką w rezerwacie. Musi też odnaleźć tajemniczą Louise, która może być kluczem do rozwiązania sprawy śmierci Svedberga. Zbrodnia z nocy świętojańskiej w końcu zostaje odkryta, nieprzypadkowo zresztą. Zagrożenie jest ogromne i bardzo realne, także dla samego Wallandera. Cała ta powieść to swoisty pościg za nieuchwytnym zabójcą, człowiekiem, który zabija większość swoich ofiar w chwili, gdy są szczęśliwe. Problem w tym, że nic o nim właściwie niewiadomo, a że jest niezwykle sprytny, zawsze ekipę śledczą wyprzedza o krok, wymykając się czasem dosłownie w ostatniej chwili. No i jak zwykle rodzi się kluczowe pytanie, dlaczego? Dlaczego komuś trudno jest znieść, że inni są szczęśliwi, dlaczego zabija? Powieść ta jest ogólnie ciekawa i trzymająca w napięciu, choć momentami przerażająca. Mam zastrzeżenia do tłumaczenia, bo pojawiają się w nim takie językowe kwiatki jak np. słowo „wyprysznicowany” i jest tego tam więcej. Wątek kryminalny jest zupełnie nieźle skonstruowany. Czytelnik wprawdzie towarzyszy zarówno ekipie śledczej, jak i zabójcy, ale o tym ostatnim wie niewiele. Szkoda, że nie ma raczej możliwości samodzielnego rozwiązania zagadki. jak zwykle jak na mój gust trochę tam za dużo przeczuć Wallandera i jego intuicji, ale bywało z tym gorzej u Mankella. Wielbiciele tego autora na pewno się na tej książce nie zawiodą, a i mnie się całkiem podobała, choć do jego zagorzałych fanów jakoś nie należę. Wolę jednak kryminały bardziej klasyczne, które dają czytelnikowi większe pole do popisu, zamiast czynić z niego jedynie obserwatora.
wtorek, 19 sierpnia 2008, naturegirl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Dunder, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/14 13:45:24
Zgadzam się w pełni z Twoją opinią. I to co mnie najbardziej w książce przeszkadzało to samo tłumaczenie. Czasami wręcz wybijałem się z toku fabuły by śledzić pokrętną logikę tłumacza. Polecam tę część przygód szwedzkiego komisarza i zabieram się za lekturę ostatniej części pt.
"zapora".

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...