Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Johanna Nilsson "Kochający na marginesie"

Na marginesie czy na Marsie?
"Kochający na marginesie" to kolejna powieść Johanny nilsson, autorki "Sztuki bycia Elą"  Ta książka jest jednak zupełnie inna. Przede wszystkim nie mamy tu jednej bohaterki czy bohatera. Jak sugeruje sam tytuł, chodzi o więcej osób. Poznajemy więc Viktora i Rosę, małżeństwo szwedzko-somalijskie, zmagające się z rakiem i uzależnieniem od słodyczy. Ich córkę Mirię, nastolatkę, już nie dziecko, a przecież jeszcze nie dorosłą, która mimo wyzywającego stylu ubierania jest tak naprawdę spokojną, wrażliwą dziewczyną. Powoli odkrywa wiele aspektów życia, jego cienie i blaski, bywa naiwna, bywa, że oszukuje samą siebie, ma marzenia i chce je realizować. Poznajemy również Beę, profesjonalną złodziejkę, bardzo samotną od chwili, gdy zbyt wcześnie straciła matkę. Sofię, kobietę uwięzioną w ciele mężczyzny, wyklętą przez rodzinę i rodzinną wieś, marzącą o zabiegu zmiany płci, samotną, nie tolerowaną przez innych. Jacka, lekarza, który nie przestaje nękać swojej byłej dziewczyny, choć ta dawno go zostawiła, oraz Mansa, chłopaka z gitarą, który kto wie, może mógłby być idolem tłumów, może mógłby łamać kobiece serca, gdyby nie zdeformowane nogi, które określają jego byt i zmuszają do pracy ulicznego grajka. Co łączy wszystkie te postaci? Po pierwsze wszyscy oni w jakiś sposób zostali zepchnięci na margines życia. Różnią się od reszty ludzi i w większości są bardzo samotni. Prawie wszystkich bohaterów symbolicznie łączy kawiarnia "Na marginesie", której właścicielami są Viktor i Rosa. Ktoś od tej nazwy odjął kilka liter i na jej szyldzie pozostało "Na Marsie". To nie przypadek, bo przecież bohaterowie są ludźmi jakby z innej planety, co widać, gdy stykają się zresztą świata. Drugą ich wspólną cechą jest miłość. Każdy z bohaterów kogoś kocha, choć są to różne miłości. Viktor i Rosa kochają się nawzajem. Na początku książki znajdziemy opis ich zbliżenia. Jak dla mnie jest on mistrzowski, bo z jednej strony chwilami wręcz obrzydliwy, jest jednak za razem piękny, bo stanowi dowód ich wielkiej miłości. Obydwoje ponadto bardzo kochają swoje dzieci, zwłaszcza najmłodszą Mirię. Miria odwzajemnia tę miłość. Myśli też, że kocha Filipa, że powinna go kochać, że to co trwa między nimi to powinna być miłość, że tak właśnie ona wygląda. Tak się też składa, że Miria kocha Sofię, jak przyjaciółkę, tylko jak trwała jest ta miłość? Bea kocha nieżyjącą matkę, za którą nieodmiennie tęskni, słuchając jej głosu z płyt oraz ojca alkoholika, który się od niej tak bardzo oddalił. Kocha też Jacka szaloną, opętańczą miłością. Tyle tylko, że Jack kocha swoją byłą dziewczynę,- Evelyn. Tym czasem Mans obdarza miłością właśnie Beę, ale nie wierzy, by ta kiedykolwiek zwróciła na niego uwagę. Sofia wciąż kocha swoją rodzinę, która jej nie akceptuje i odrzuca na każdym kroku, kocha Mirię jak przyjaciółkę i? może nie tylko tak. Mamy tu więc wiele historii, które się ze sobą splatają, tak jak splatają się losy bohaterów. Powieść jest pisana ciekawym językiem, oszczędnym, celnym, bez zbędnych słów i emocji. Trochę, jakby narrator obserwował bohaterów z boku, i tylko czasem, na chwilę zaglądał w ich myśli. Taki sposób pisania bardzo mi się podoba. Aż trudno uwierzyć, że tyle mądrej i głębokiej treści autorce udało się zawrzeć w niewielkiej przecież książce. Dobrze, że ten specyficzny klimat nie zgubił się w tłumaczeniu, jak się to nierzadko zdarza, duże uznanie za to dla tłumacza. Bardzo polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią zagłębić się w ludzką duszę, w istotę życia i miłości. Okazuje się bowiem, że na świecie jest wielu ludzi samotnych, a tacy przecież rozpoznają się intuicyjnie i czasem udaje im się połączyć, bo tylko wspólnie można okiełznać samotność. Niestety w życiu nic nie jest nigdy dane na zawsze i o tym też warto pamiętać.

czwartek, 19 lutego 2009, naturegirl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/24 13:12:23
witam, dziękuję za komentarz, w ogóle, to widzę, że jestem u Ciebie w "czytanych"...Miło wiedzieć, że i Tobie podobała się ta książka. Pozdrawiam.
-
2009/02/24 20:06:42
Witaj na moim blogu.
Muszę powiedzieć, że jak do tej pory tej autorki niezbyt mi przypadła do gustu tylko "Rebeliantka o zmarzniętych stopach". Nie miałam wtedy jeszcze bloga więc też nie napisałam recenzji, a trochę zbyt dawno to czytałam, żeby robić to teraz. No ale dwie kolejne powieści są naprawdę świetne moim zdaniem.
Twojego bloga oczywiście podczytuję i wpadam w kompleksy :)). Mój jest jak widać znacznie skromniejszy i ściśle tematyczny, ale zapraszam serdecznie do jego czytania. Samo jego prowadzenie daje mi sporo przyjemnościi i satysfakcji, ale dobrze jest wiedzieć, że ktoś to czyta :)).
Pozdrawiam serdecznie.
-
2009/02/27 16:08:07
Z przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję. Pozdrawiam:)

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...