Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Aleksandra Paprota "Miastka zapominane"

Fascynująca wyprawa do zakamarków wyobraźni
„Miastka zapominane" to książka nietypowa. Skonstruowana została jako swoisty leksykon tytułowych miastek. Opowieści o nich są ułożone w porządku alfabetycznym. Niektóre mają zaledwie parę linijek, inne są nieco dłuższe. Czym właściwie są owe miastka? Autorka pisze, że to zakamarki i zaułki naszej wyobraźni, dziwne krainki, które leżą wszędzie i nigdzie, i do których zwykle mamy odwagę się zapuszczać tylko kiedy jesteśmy dziećmi. Potem dorastamy, obiema stopami stoimy mocno na ziemi i zapominamy, z każdą chwilą życia zapominamy o naszych miastkach. Wydawać by się zatem mogło, że te miejsca będą baśniowe, a cała książka wypełniona magią i słowami po których miło jest się prześlizgiwać albo z nimi płynąć. Niektóre opowieści o miastkach takie właśnie są, inne jednak zupełnie nie. Język w jednej chwili gładki i przyjemny, robi się chwilami chropowaty, pełen słów i zwrotów, które wydają się tu mniej pasować. Nie mam jednak wątpliwości, że to są zabiegi celowe i dają moim zdaniem bardzo ciekawy efekt. W miastkach mieszkają różni ludzie, a nawet różne istoty. Z jednej strony dziwne, często nielogiczne, niepodobne do nikogo i niczego, z drugiej znajdujemy w nich odbicie swoich własnych cech i zatrzymujemy się na chwilę ze zdziwieniem. To jest świat, w którym nawet przedmioty żyją i mają duszę. Autorka, mimo zachowania dziecięcej wyobraźni, nie jest dzieckiem i w swoich wyobrażonych miastkach umieszcza wiele elementów z otaczającej rzeczywistości. Czasem jest to bardzo zabawne, celne, prześmiewcze, czasem przygnębiające. Niektóre opowieści o miastkach niełatwo jest zrozumieć, co pozostawia nam pole do kolejnych odkryć, gdy wrócimy do nich za jakiś czas. To nie jest książka, którą się czyta od tak sobie, przy posiłku, przy kawie, dla zabicia czasu. Samą swoją konwencją zmusza czytelnika do aktywniejszego udziału niż zwykle. Oto autorka daje nam zagadki, każe uzupełniać zdania, bawi się w pisanie i wciąga nas do tej zabawy, a na koniec mówi wprost: „…Nie pozwalaj, by Twe prawa były brutalnie ograniczane. Odważnie mów, że chcesz wybierać zakończenie książki, samodzielnie wymyślać wygląd postaci. Nie pozwalaj autorowi, żeby o wszystkim decydował za Ciebie!” Bardzo polecam tę książkę zwłaszcza tym, którzy lubią intelektualne przygody, wznoszenie się na wysoki poziom abstrakcji i dalekie wyprawy w głąb swojej wyobraźni. Na pewno nie będą żałowali.
piątek, 06 marca 2009, naturegirl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...