|
Blog > Komentarze do wpisu
Pascal Laine "Koronczarka"Koronczarka jak z obrazu
„Koronczarka" to książka niewątpliwie nawiązująca tytułem i treścią do obrazu Vermeera. Bohaterka to prosta dziewczyna z francuskiej prowincji, wychowana bez ojca, przez matkę – kelnerkę dorabiającą prostytucją. Pomme przejmuje schematy zachowań swojej matki i tak samo jak ona żyje przyjmując ulegle wszystko, co jej przynosi los. Nie chodzi tu bynajmniej o filozoficzne pogodzenie się ze światem. Pomme nigdy się nie buntuje, nigdy nie zastanawia, nie ma żadnych planów, ambicji, marzeń, a jeśli ma to tylko takie, które wynikają z naturalnych, ludzkich popędów. Postać tę można interpretować różnie, chwilami budzi ona pewne współczucie. Dla mnie jest to jednak dziewczyna niemal kompletnie pusta w środku. Autor świetnie to opisuje, przydając tej cesze czegoś magicznego i uroczego. Faktem jest jednak, że Pomme istnieje tylko przez to, co jest namacalne, przez swoją pracę i jej efekty, jak „Koronczarka” z obrazu. Jej osobowość jest kompletnie nijaka, pozbawiona indywidualności. W którymś momencie wszystko właściwie się dla niej kończy więc Pomme przestaje jeść i zaczyna poważnie chorować. To również jest normalne, bo skoro życie się kiedyś zaczęło to i musi się skończyć. Nie jest to bynajmniej konkluzja wyrażona przez tę postać. Można wątpić, czy prosta pomywaczka potrafiłaby takie zdanie sformułować. Ona po prostu to wie. Każdy z nas jest przecież jakoś zaprogramowany przez naturę, a w Pomme chyba nie ma wiele więcej ponad ten pierwotny program.
Pascal Laine opisuje historię koronczarki ironicznie, ale i przeuroczo. Jest tu jakieś niesamowite zbalansowanie pomiędzy zachwytem i ironią. Faktem jest przecież , że tego typu ludzie wśród nas istnieją. Może nie aż tak całkiem bezwolni i ulegli jak Pomme, ale są. Osobiście tego typu osób nie trawię, bo trudno rozmawiać czy zaprzyjaźnić się z kimś, kto nie ma nic do powiedzenia, nie ma na żaden temat własnego zdania. Płynie z prądem i nie zastanawia się kompletnie dokąd. Tego typu kobiety są jednak dla wielu mężczyzn ideałem żon, przynajmniej w pewnej fazie ich życia. Tak było też z Aimerym. Niewątpliwie początkowo Pomme bardzo mu odpowiadała. Swoim istnieniem prawie nie zajmowała miejsca, a zdejmowała z niego wszelkie niemiłe i przyziemne obowiązki jak pranie, sprzątanie, zmywanie itd. Pozwalała mu skupić się na pracy i zainteresowaniach, niczego nie chcąc dla siebie. Tyle tylko, że z taką kobietą żaden rozsądny człowiek długo nie wytrzyma. Z jednej strony więc Aimery jawi się nam jako paskudny egoista, kiedy w nieładny sposób rozstaje się z Pomme,z drugiej strony trudno go nie zrozumieć. On też się uczył na błędach i pojął, że nie można żyć z kimś tak pozbawionym osobowości, jak ona. Autor sugeruje wyraźnie, że książka ta powstała z jego wyrzutów sumienia. Z chęci oddania jednak pewnego hołdu tego typu ludziom, którzy są notorycznie krzywdzeni, bo bez cienia sprzeciwu pozwalają się krzywdzić i wykorzystywać.
„Koronczarka” to krótka książeczka. Właściwie do przeczytania w jeden wieczór, co osobiście uczyniłam. Coś jest w tej historii uroczego i ujmującego. Sposób jej opowiedzenia jest taki ironiczny a zarazem poetycki. Jakby autor bawił się słowem i zarazem naszymi odczuciami. Sam zresztą pisze pod koniec, że chciał historię tej kobiety opowiedzieć pięknie i to mu się niewątpliwie udało. Dla mnie ta książeczka to takie małe, misterne dziełko sztuki, jak koronka, wydziergana przez zręczne dłonie drobiazgowej i gorliwej koronczarki.
poniedziałek, 09 marca 2009, naturegirl
TrackBack
|
Ostatnie wpisy
Loading
|