Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Anne Swärd „Lato polarne”

"Gdzie byłam, kiedy mnie nie było?"

„Lato polarne" to opowieść o pewnej rodzinie i jej poplątanych losach. Oto jeden z głównych bohaterów – Krystian przyjeżdża do swego rodzinnego domu nad morzem, by podczas nieobecności matki, zaopiekować się swoją siostrą. Kaj nie jest bynajmniej dzieckiem, którym się trzeba zajmować, ma 23 lata i powinna radzić sobie sama. Ma ona jednak poważne problemy. Nie pracuje, nie uczy się, nienawidzi zwierząt, zbiera wszystko co popadnie np. muchy do słoja. Nie toleruje obcych miejsc i ludzi, całe dnie spędza pływając w morzu i uważa, że potrafi oddychać pod wodą. Do tego potrafi być wręcz niebezpieczna.

Kaj jest jedynie przyrodnią siostrą Krystiana i tu zaczyna się niesamowitość całej historii. Jako niemowlę została podrzucona do domu Ingrid i Jacka z informacją, że jest córką Jacka. To zdarzenie sprawiło, że nic już nie było takie jak przedtem. Nikt poza ojcem nie wie, kto jest matką Kaj, ona sama również. Nie zna więc swoich korzeni, swojego początku, nie wie jak, gdzie i kiedy, nie wie i tęskni za tym, czego nie zna. Czuje się jak ktoś, kto przyszedł z nikąd i do nikąd zmierza. Dziecko stało się wspólnym wyrzutem sumienia małżonków. Jack nigdy go naprawdę nie zaakceptował i zawsze wytwarzał pewien dystans, Ingrid, chociaż przyjęła i wychowała Kaj, nie potrafiła ani jej nie kochać, ani też pokochać. To dziecko było przecież dowodem zdrady i zawsze o niej przypominało. Kaj została przy przybranej matce nawet wówczas, gdy Jack opuścił w końcu rodzinę. Jedyną osobą, która pokochała naprawdę dziewczynkę, był Krystian. Jego miłość wydaje się od początku bezgraniczna i taka pozostaje na zawsze. Mimo to przyrodnia siostra stosuje różne sztuczki, by przetestować jego lojalność i przywiązanie.

Historię tę opowiadają nam wszyscy zainteresowani, każdy swój fragment. Lubię takie zabiegi, bo pozwalają spojrzeć na wiele kwestii z różnych punktów widzenia i zrozumieć wiele rzeczy. Stopniowo poznajemy całą historię związku Ingrid i Jacka, u którego podłoża leżała namiętność, seks. Wszystko inne przyszło później i okazało się nietrwałe. Oczywiście każde z małżonków jest po części winne rozpadu małżeństwa i każde zrzuca całą winę na tego drugiego. Czasem się tylko wydaje, że wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiła się w ich życiu Kaj. Ona też to czuje, dlatego jest, jaka jest, dlatego nie potrafi sobie znaleźć miejsca w świecie, bo nie umie nawet określić swojej tożsamości. Jest dla całej rodziny problemem, z którym wszyscy nauczyli się jakoś żyć, nigdy go jednak nie spróbowali rozwiązać. Łatwiej było przecież mieć nieustającą nadzieję, że Kaj pewnego dnia zniknie z ich życia tak samo niespodziewanie, jak się pojawiła.

Jack i Ingrid mają jeszcze jednego syna – Jensa. Niezwykle porywczego człowieka, którego żona – Lisette jest wiecznie narzekającą malkontentką. Niezadowolona jest pewnie głównie ze swojego związku, co stanowi kolejny efekt nieprzemyślanych decyzji i ulegania chwilowym porywom serca. Krystian jest znacznie subtelniejszy i wrażliwszy od Jensa i to on ją pociąga, co już parę lat wcześniej znalazło swój finał w łóżku. Kwestia ta wisi w powietrzu od lat, jest czymś w rodzaju bomby z opóźnionym zapłonem, która musi kiedyś wybuchnąć.

Ta powieść to przede wszystkim obraz relacji pomiędzy ludźmi. Wspomnienia i zastanawianie się, co się zniszczyło i co by jeszcze można naprawić. Czytelnik sam się łatwo zorientuje, że w wielu momentach należało postąpić inaczej, podjąć inną decyzję. Bohaterowie tego jednak nie zrobili i często nie potrafią się nawet przyznać do swoich omyłek. Szalona Kaj zbiera w sobie wszystkie błędy, wszystkie żale i wyrzuty i staje się ich swoistym symbolem. Ona jest przecież najmniej winna temu, że rodzona matka podrzuciła ją rodzinie ojca, że nie jest córką Ingrid, że stanowi efekt zdrady. Nie jest nic winna temu, że każdego dnia przywołuje złe wspomnienia, że sprawia wiele kłopotów, że jest osobą wymagającą stałego nadzoru. Kaj nie ponosi żadnej winy, a jednak ponosi konsekwencje. Od samego początku jest odmieńcem i tę rolę przyjmuje, nie znając żadnej innej. Jedyny Krystian rozumie ją lepiej, niż ktokolwiek inny. On jeden nigdy nie marzył, żeby zniknęła z ich domu i wydaje się, że jest w stanie wybaczyć jej wszystko. Kaj wystawi go na niezwykle ciężką próbę, ale już nie zdradzę, jaki będzie tego finał.

Dla mnie ta powieść była zdecydowanie wstrząsająca. Najważniejszy jest tu przecież cały psychologiczny aspekt, wszystko co łączy członków tej rodziny i co ich dzieli. To kim są, a kim mogliby być, gdyby nie pewne zdarzenia i decyzje. Niegdyś musieli oni przecież wyglądać na fantastyczną rodzinę. Rodzice, troje dzieci, dom nad morzem, czego chcieć więcej? Pod tym wszystkim kryło się jednak tyle żalu i pretensji, tyle ładunku emocjonalnego i wstydu, że ta pozorna idylla nie mogła trwać wiecznie i nie trwała. Bohaterowie, choć opowiadają nam o sobie, nie czynią tego wprost. Mówią o zdarzeniach, rzadko o pobudkach i uczuciach. Mam wrażenie, że często nie rozumieją siebie nawzajem, a nawet sami siebie. W stylu tej narracji jest coś co sprawia niemal fizyczny ból. Nawet pozornie szczęśliwe chwile są tu jakoś zgaszone przez duszną atmosferę polarnego lata, przez dyskomfort tak trudnych wzajemnych relacji między bohaterami. Polecam bardzo tę książkę, ale też uprzedzam, że podczas jej czytania można odnieść wrażenie, jakby sieć zdarzeń i powiązań oplatała się wokół czytelnika coraz ciaśniej i nie chciała go wypuścić. Można przy tym doznać uczucia klaustrofobii, poczuć chęć ucieczki z tego dusznego świata, z tej ciężkiej atmosfery, która tym dobitniej uświadamia, o jak istotnych i trudnych problemach traktuje ta powieść.

sobota, 06 czerwca 2009, naturegirl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
joanna_czytelnik
2009/06/12 17:18:16
Aż dodałam do mojej dłuuuugaśnej listy książek do przeczytania w nabliższym czasie... A obiecałam sobie, że się powstrzymam.

(pozwolę sobie częściej odwiedzać :-) )
-
naturegirl
2009/06/12 20:06:32
Oj, skąd ja znam to ciągłe dodawanie czegoś do listy książek do przeczytania. Moja też już jest ogromna. Tę pozycję naprawdę polecam, bo jest zdecydowanie ciekawa i wartościowa.
No i Oczywiście zapraszam też do regularnego odwiedzania mojego bloga.

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...