Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Kiran znaczy światło
Rakesh Satyal
"Błękitny chłopiec"

„Błękitny chłopiec" to niesamowicie nasycona emocjami historia pewnego chłopca, który okazuje się odmienny od innych. To opowieść o poszukiwaniu akceptacji, uzyskiwaniu świadomości samego siebie, o bólu związanym z odtrąceniem, a wszystko opisane z perspektywy dziecka, co zawsze stanowi dla pisarza ogromne wyzwanie.

Główny bohater to kiran. Wychowuje się w Stanach Zjednoczonych, ale jego rodzice są Hindusami z Pendżabu. Uczęszcza do amerykańskiej szkoły, jeździ z rodzicami do hinduskiej świątyni i w każdą sobotę spotyka inne indyjskie dzieci na przyjęciach organizowanych przez ich rodziców. Już sama narodowość mogłaby wywołać u chłopca duże zagubienie i problem z tożsamością. Kiran mówi przede wszystkim po angielsku, praktycznie nie zna ojczystego języka, niewiele też wie o rodzinnym kraju. W wielokulturowej Ameryce to nie stanowi jednak jego największego problemu. Chłopiec różni się bowiem od innych dzieci o wiele bardziej, niż mogłoby się wydawać. Kiran otrzymał imię, które uchodzi za żeńskie i aż trudno uwierzyć, jakim okazało się ono proroctwem. Chłopiec uwielbia bowiem zamykać się w łazience z kosmetykami swojej matki i malować sobie twarz, potajemnie kupuje lalki, które chowa pod łóżkiem, a gdy uczniowie w szkole mają zdecydować, na jakie zajęcia dodatkowe się zapiszą, on jako jedyny z chłopców nie wybiera koszykówki, ale balet i niezwykle potem żałuje, że nie będzie mógł włożyć różowych baletek. To są symptomy, których jego rodzice albo nie zauważają, albo też po prostu nie chcą zauważać licząc, że syn podrośnie i stanie się w końcu zwyczajnym chłopcem. Takim, jakiego nie będą musieli się wstydzić, zwłaszcza przed swoimi indyjskimi znajomymi.

Kiran z biegiem czasu uświadamia sobie również swoją seksualność, która, jak można się łatwo domyślić, także ma odmienną orientację. Chłopiec przekonuje się coraz bardziej, jak różni się od innych, nie potrafi znaleźć sobie miejsca ani wśród dzieci amerykańskich, ani indyjskich. Wszędzie jest wyśmiewany lub nawet szkalowany, w najlepszym razie po prostu ignorowany.

Książka jest napisana z perspektywy dziecka, to sam Kiran jest jej narratorem, co wywiera niezwykłe wrażenie. Czytelnik staje się bowiem dosłownie samym chłopcem, przejmuje jego myśli, jego uczucia, jego sposób widzenia świata. Taki sposób prowadzenia narracji jest bardzo interesujący, ale też bardzo wymagający, bo niełatwo jest nie popaść przy okazji w dziecięcą egzaltację, lub przeciwnie, nie uczynić dziecka człowiekiem dorosłym, który mało przekonująco twierdzi, że chodzi do szóstej klasy. Autor tej książki potrafi jednak stać się na pewien czas małym, odrzuconym dzieckiem, które ponad wszystko chciałoby być sobą, chciałoby, żeby świat pozwolił mu być tym, kim jest naprawdę. „Jestem chodzącym gabinetem osobliwości, tymczasem najbardziej ze wszystkiego pragnę prawdziwego zrozumienia."

Zamiast tego Kiran dochodzi do niespodziewanego wniosku, że jest kolejnym wcieleniem Kriszny, kimś wyjątkowym i niezwykłym. Że jego niezwykłość wkrótce poznają wszyscy, zarówno rówieśnicy, jak i dorośli, a zwłaszcza rodzice i będą się wtedy wstydzili, że go wyśmiewali i odtrącali. Z psychologicznego punktu widzenia jest to reakcja całkowicie zrozumiała. Łatwiej jest bowiem uważać się za boga, niż nauczyć się żyć z samym sobą i samego siebie w pełni zaakceptować, mimo braku akceptacji otoczenia.

„Błękitny chłopiec" to piękna i poruszająca książka. Powieść, która zapada w pamięć. Świat jest przecież pełen odrzuconych, nieakceptowanych ludzi, obojętnie, jakie są powody tego odtrącenia. Oni wszyscy czują to samo, żal, smutek, ale często także gniew, a nawet chęć zemsty. Brak akceptacji najgorzej się odczuwa właśnie będąc dzieckiem, bo sytuacja zwykle wydaje się bez wyjścia, bo tak trudno jest zrozumieć, dlaczego jest się odrzucanym, a nie ma żadnej alternatywy, żadnej ucieczki. Wszystkie emocje i uczucia Kirana zostały tu opisane tak, że odczuwa się je naprawdę wyraziście i razem z chłopcem marzy o tym, żeby ten koszmar się skończył, żeby zdarzyło się coś, co sprawi, że otoczenie w końcu otworzy oczy, zacznie się godzić z faktami, zacznie go kochać, lubić i szanować dokładnie takiego, jakim jest, bez oczekiwań, bez stawiania warunków i wymagań. Czy miłość rodziców do dzieci nie powinna właśnie taka być, absolutnie bezwarunkowa, niezależna od ocen w szkole, zainteresowań czy orientacji seksualnej? Rodzice Kirana dzięki niemu będą się uczyli takiej właśnie miłości, będzie to jednak dla obu stron trudna i bolesna nauka. Gorąco polecam tę książkę, jest rewelacyjnie napisana, wzrusza, intryguje, fascynuje, ale przede wszystkim daje ogromnie do myślenia.

Wydawnictwo Znak, 2011

niedziela, 21 sierpnia 2011, naturegirl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...