Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Czas miłości, czas listów
Ingeborg Bachmann
Paul Celan
"Czas serca"

Ingeborg Bachmann i Paul Celan są zwykle wymieniani jednym tchem pośród największych powojennych poetów niemieckojęzycznych. Poza pasją tworzenia połączyło ich w rzeczywistości całkiem realne uczucie, którego dowody możemy poznać sięgając po tę książkę. Jest to bowiem ich zebrana korespondencja, na którą składają się listy, telegramy, pocztówki czy kartki przekazywane, pozostawiane lub też wysyłane w różnych okolicznościach. Do tego zestawu dołączono również listy wymieniane między Ingeborg Bachmann a żoną Paula Celana oraz Celanem i Maksem Frischem, życiowym partnerem poetki.

Pomyli się niezmiernie każdy, kto będzie sądził, że znajdziemy tu wylewne i sentymentalne listy miłosne. Bachmann i Celan rzadko się spotykali, on mieszkał w Paryżu, ona w różnych miastach m.in. w Wiedniu czy Zurichu. Każde z nich prowadziło własne życie, Celan się ożenił i spłodził syna, Bachmann związała się na dłuższy czas z Maksem Frischem. Ich korespondencja stanowi zapis miłości trudnej i burzliwej, która więcej chyba sprawiała bólu niż radości i satysfakcji. Autorzy listów pomimo gwałtownego uczucia i wielkiej namiętności, nie potrafili ze sobą żyć, stworzyć stałego związku. Ta miłość sprawdzała się jedynie przy sporadycznym kontakcie i korespondencji, a i to nie zawsze. Znajdziemy tu miłosne wyznania, całe miesiące a nawet lata smutnego milczenia, znajdziemy rozstania i powroty, a także mnóstwo wzajemnych żalów i pretensji z mniej i bardziej istotnych powodów.

Paul Celan był człowiekiem, którego kochać musiało być bardzo trudno. Z jednej strony niewątpliwie wrażliwym, potrafiącym swe odczucia ubierać w piękne słowa, z drugiej jednak coś trawiło go od środka. Z jego listów wyłania się obraz mężczyzny egocentrycznego, wciąż poszukującego potwierdzenia swojego pisarskiego kunsztu, przewrażliwionego na własnym punkcie. Człowieka, który wie wszystko najlepiej, łatwo ocenia innych, ale sam nie znosi być oceniany, źle reaguje na każdą właściwie krytykę. Celan lubi przyjmować pozycję ofiary, wciąż czuje się przez kogoś prześladowany, o coś posądzany. Przyczyn często upatruje w swoim żydowskim pochodzeniu. Poeta miał za sobą trudne doświadczenia wojny i obozu koncentracyjnego, być może to właśnie one tak a nie inaczej ukształtowały jego psychikę, być może to one spowodowały, że z biegiem lat popadał w coraz głębszą psychozę, aż do szpitala psychiatrycznego i samobójczej śmierci w nurtach Sekwany.

Ingeborg Bachmann również miała problemy ze sobą, przede wszystkim dużą skłonność do stanów depresyjnych. Jej listy nie są jednak tak pełne żalu do całego świata, ani tym bardziej gniewu. Znamienne, że gdyby wiedzę o twórczości obydwojga poetów czerpać jedynie z tej korespondencji, trzeba by dojść do wniosku, że Paul Celan wielkim poetą był, a Ingeborg Bachmann coś tam sobie czasem pisywała. To on przesyłał jej swoje utwory, on opowiadał o perypetiach z wydawcami, o recenzjach, zwłaszcza tych negatywnych, a ona przyjmowała najczęściej ten narzucony tok korespondencji, czasem nawet proponowała jakieś poprawki, których Celan oczywiście nigdy nie przyjmował. Naprawdę można by pomyśleć, że przez wiele lat Celan dużo i często publikował, a Bachmann niemal wcale. Cała ta korespondencja jest zresztą w ogromnym stopniu skoncentrowana na nim. Na jego uczuciach, emocjach, twórczości. Jest w tym zbiorze jeden, chyba najważniejszy list. List, którego Ingeborg Bachmann nigdy do Paula Celana nie wysłała, a w którym napisała mu wszystko, co sądzi na jego temat, jego urojonych wrogów, jego syndromu ofiary. Świetnie można zrozumieć fakt, że nie odważyła się na wysłanie tego listu, a jednak sądzę, że poecie przydałby się taki kubeł zimnej wody, parę słów prawdy o nim samym, wypowiedzianych przez kochającą osobę. Pytanie tylko, czy potrafiłby je w ogóle przyjąć? Obawiam się, że nie.

„Czas serca” to niezwykle interesująca książka, niestety jej wartość poznawcza byłaby bardzo znikoma, gdyby nie liczne przypisy, które stanowią dużą jej część. To dzięki nim poznajemy kontekst a nawet tło historyczne poszczególnych listów, dowiadujemy się, kim były wspominane osoby i wielu innych rzeczy. Poeci pisali bowiem swoje listy całkowicie prywatnie i z pewnością nie zakładali, że będą kiedyś opublikowane. Nierzadko odnoszą się do faktów znanych niewielkiemu gronu osób, do odbytych wcześniej rozmów telefonicznych albo bezpośrednich spotkań. Z tych strzępków informacji musimy składać sobie portrety obydwojga i łączącego ich niepokojącego uczucia. Niestety przypisy owe zostały umieszczone na końcu książki, co moim zdaniem utrudnia jej czytanie, ciągle bowiem trzeba zaglądać na jej tył, żeby wszystko zrozumieć. Sądzę, że o wiele wygodniej byłoby czytać, gdyby przypisy umieszczono po prostu po każdym liście.

„Czas serca” to lektura, która niewątpliwie skłania do przemyśleń na temat ludzkiej natury i łączących nas często skomplikowanych uczuć, pokazuje wielkich poetów często jako zwyczajnych ludzi, mających zwykłe, codzienne troski, ale pokazuje też ich odmienność od reszty świata. Ukazuje wielkie i trudne uczucie, specyficzną wrażliwość, powolną drogę ku szaleństwu i śmierci. Tę książkę długo się czyta i długo się o niej myśli, pojawia się mnóstwo pytań bez wyraźnych odpowiedzi, bo odpowiedzi są jak zwykle po prostu w nas samych. Wszystkim, którzy lubią tego typu książki gorąco tę pozycję polecam.

Wydawnictwo a5, 2010

niedziela, 04 września 2011, naturegirl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...