Recenzje książek z biblioteczki Magdaleny Szyszki
Blog > Komentarze do wpisu

Tajemnica lodowej krainy
Yrsa Sigurdardottir
"Lód w żyłach"

W kolejnej części świetnej islandzkiej serii kryminalnej, główna bohaterka – prawniczka Thora przyjmuje niecodzienną sprawę. Ma wyruszyć na Grenlandię, by ustalić, co też się stało w bazie pewnej firmy podwykonawczej, pracującej dla dużej brytyjskiej firmy górniczej. Nie da się ukryć, że wszystko wygląda dziwnie niepokojąco. Kilka miesięcy wcześniej bez śladu zniknęła tam młoda geolożka, następnie urwał się zupełnie kontakt z pozostałymi na miejscu dwoma pracownikami, wskutek czego żadna z przebywających akurat w kraju zatrudnionych tam osób nie chce wracać do pracy. Do tego wszystkiego ostatnią rzeczą, jaką udało się wydobyć z tamtejszego systemu komputerowego jest zdecydowanie przerażający film.

Grenlandia już sama w sobie jest wystarczająco zimna, niedostępna i tajemnicza, a jak jeszcze dołożyć do tego opisaną wyżej sytuację, mamy obiecujący początek kryminału. Potem bynajmniej nie jest gorzej. Thora wybiera się tam wraz ze swoim partnerem Matthew oraz ekipą składającą się z jeszcze kilku osób. O zgrozo w jej skład wchodzi również znana już czytelnikom serii, antypatyczna sekretarka Bella. Baza znajduje się na pustkowiu, gdzie telefony komórkowe nie mają zasięgu, a o posterunku policji można jedynie pomarzyć. Na miejscu przybywający zastają zupełnie opustoszałą bazę, a zepsute anteny satelitarne powodują, że jest ona właściwie odcięta od świata. Poruszając się po omacku, właściwie zupełnie nie wiedząc, czego szukać, ekipa krok po kroku odkrywa coraz dziwniejsze rzeczy, szuflady pełne ludzkich kości, zwłoki w chłodni, tajemniczego człowieka, który niczym cień przemyka w pobliżu, a do tego budzące grozę filmy świadczące o koszmarze, jaki przez długi czas rozgrywał się w stacji.

Pewną szansę ekipa upatruje w rozmowach z mieszkańcami najbliższej wioski, ci okazują się jednak milczący i niedostępni, zaskakująco wręcz zamknięci w sobie i wrogo nastawieni do przybyszów. Jedyne, czego udaje się dowiedzieć to fakt, iż tutejsi uważają miejsce, na którym postawiono stację badawczą, za przeklęte. Ich zdaniem niesie ono śmierć. Dodatkowo wszystko to zaczyna się jakby splatać z tajemniczą historią sprzed lat, kiedy to w zupełnie nieznanych okolicznościach wymarli wszyscy mieszkańcy wioski, znajdującej się w okolicach stacji. Czy to możliwe, żeby duchy z przeszłości nadal bruździły wśród żyjących? Czy miejsca przeklęte naprawdę istnieją? Czy warto wierzyć w zabobony mieszkańców i jakie tajemnice kryje w sobie historia rodziny tajemniczego samotnika?

Islandzka autorka jak zwykle potrafi skonstruować ciekawą, intrygującą fabułę i choć schemat może się wydawać nieco podobny do „Weź moją duszę" tj. tajemnicza historia sprzed lat, dziwne zdarzenia obecne i jakiś niepojęty związek między nimi, to jednak na mnie osobiście to nadal działa. Do tego nieprzebyte śniegi i lody Grenlandii, tajemniczy, niemal dziko żyjący człowiek i jego tragiczna historia, nieprzystępni, odpychający wręcz mieszkańcy i trzy zaginione osoby, po których nie ma dosłownie śladu. Autorka potrafi wykreować nie tylko atmosferę grozy, ale też świetnie budować napięcie i skomplikować fabułę tak, by rozwiązanie zagadki nie było proste. Do tego Thora i Matthew to bohaterowie nader sympatyczni, z którymi bardzo przyjemnie rozwiązuje się wszelkie zagadki. Czasem bywa strasznie, czasem zabawnie. Jednym słowem na pewno nie jest nudno, zwłaszcza w obecności Belli.

„Lód w żyłach” to kolejny świetny kryminał tej autorki, kolejny, po którym apetyt na pozostałe części tylko rośnie. Do jego lektury radzę się jednak wyposażyć w ciepły koc i gorącą herbatę, bo grenlandzkie zimno odczuwa się niemal fizycznie podczas czytania, a do tego jeszcze od czasu do czasu czytelnika przebiega dreszcz grozy. Co tu dużo mówić, nie wiem jak inni, ale ja to uwielbiam!

Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2011
Recenzja napisana dla portalu Zbrodnia w bibliotece

niedziela, 26 lutego 2012, naturegirl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/26 20:24:03
tą autorkę lubię chociaz jedną książkę tylko jej czytałam i ciągle zapominam że mam sięgnąć po więcej, dzięki za przypomnienie!
-
2012/02/26 21:23:52
Bardzo proszę :)
Coś mi się wydaje, że tę autorkę właściwie w ciemno można czytać i wszystko będzie dobre. Oczywiście w tym zawsze znajdą się pozycje, które danej osobie się bardziej czy mniej spodobają, ale wszystkie, które dotychczas czytałam są świetne. Niebawem napiszę o "Spójrz na mnie".

link do Syndykat Zbrodni w Bibliotece

Loading
statystyka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...